2026-04-04. Pełnych nadziei Świąt Wielkanocnych
2026-03-28. Wierzby i mgła
2026-03-14. Na groblach
2026-01-31. Żydzia Góra zimą
2026-01-17. Małe Żuławy w śnieżnej odsłonie
2014-09-20. W środku Żuław
Kolejna wrześniowa wycieczka po Żuławach była kompilacją kilku innych, wcześniejszych wycieczek, w których brałem udział od roku 2012. W większości z tych miejscowości, przez cały ten okres zaszło wiele zmian. Prace renowacyjne przeszły bądź nadal przechodzą kościoły w Nowym Stawie, Tui, Orłowie, Lubieszewie i Kmiecinie, a także dom podcieniowy w Orłowie.
Tym razem najbardziej urzekły mnie dwa mennonickie cmentarze w Orłowie i dawnym Suchowie, a dzisiejszym Różewie. Choć stan ich pozostawia wiele do życzenia, starałem się wyciągnąć z nich jak najwięcej piękna. Do tego przyczyniła się ciepła i słoneczna pogoda.
Rozpoczęliśmy od drewnianej kładki na Nogacie. Przez Kościeleczki i Dębinę, gdzie stoi pięknie zdobiony, drewniany dom, dojechaliśmy do Nowego Stawu.


W Tui zwiedziliśmy wnętrze gotyckiego kościoła i porozmawialiśmy z miłą Panią zajmującą się renowacją cennych zabytków wnętrza budowli. Jak widać, uporczywe dziurki ze szkodnikami są wszędzie i należy zapobiegać powstawaniu następnych.

Do Orłowa pojechaliśmy przez Lubieszewo, zatrzymując się przy gotyckim kościele.

W Orłowie remontowany dom podcieniowy zyskuje nowe elementy: wypełnienie cegłą i kolumny wspierające podcień.


Cmentarz mennonicki w Orłowie odwiedzony został przeze mnie jedyny raz, w 2012 roku. Ucieszyłem się więc na jego widok.


Przejechaliśmy przez Nowy Dwór Gdański, zatrzymując się nad Tugą i przy dawnym zwodzonym moście.

Między Starocinem a Gozdawą poczułem się jak na Żuławach Elbląskich.

W Starocinie, przy drodze prowadzącej do Gozdawy stoi interesujący budynek.

Różewo było kolejnym naszym miejscem zatrzymania. Próbowaliśmy przedostać się pod sam komin dawnej przepompowni, ale zarośla i krzaki "powiedziały" stanowcze "nie".

Drugim zwiedzanym miejscem w Różewie był cmentarz mennonicki, na którym oprócz nagrobków rośnie potężny dąb o obwodzie ok. 5 metrów.

Za Różewem przecięliśmy "siódemkę" i udaliśmy się do Kmiecina, gdzie po chwili oczekiwania został otwarty kościół. Była to moja pierwsza wizyta wewnątrz tego obiektu.

W Kmiecinie spotkaliśmy również Franusia.

Do Malborka wróciliśmy przez Lipinkę, już po zmroku.

Zobacz również:
DALEKO OD ŻUŁAW